Medal Mistrzostw Polski zdobyty

Toruń 2018Po pracowicie przepracowanym zgrupowaniu w Australii (4.01 – 5.02) i starcie kontrolnym na 20 km w Adelajdzie 11 lutego (uzyskałem wynik 1:23:53 – 7 miejsce) powróciłem do Polski z Antypodów. Po tygodniowej próbie złapania oddechu wystartowałem w Toruniu na Halowych Mistrzostwach Polski na 5000 m, gdzie wywalczyłem srebrny medal z wynikiem 19:44.28. Bardzo cieszy ta dyspozycja, ponieważ muszę przyznać iż byłem niesamowicie zmęczony tym zgrupowaniem i startem w Australii. Cieszy fakt, iż pomimo długiej podróży, ciężkiej roboty ponownie zdobyłem medal dla Miasta Mielca w swojej karierze. Toruń jest dla mnie szczęśliwy. Gratuluję pozostałym zawodnikom za walkę, wyniki i zdobyte medale.

Plan na najbliższy okres to zgrupowanie klimatyczne w portugalskim Monte Gordo (26.02 – 19.03), gdzie będę już wykonywał dłuższe treningi pod start na DMŚ w Taicang na 50 km. Przerywnikiem będzie z dużą dozą prawdopodobieństwa start na 20 km w Podebradach (7 kwietnia), który ma na celu poprawienie szybkości przed dystansem maratońskim. Do usłyszenia niebawem, RA

Reklamy

Rok nadziei „2018” rozpoczęty

Znalezione obrazy dla zapytania australiaSerdecznie witam Wszystkich w Nowym 2018 Roku, i już na początku pragnę złożyć szczere życzenia każdemu kto czyta ten post, aby aktualny rok obfitował w Wasze zdrowie i pogodę ducha, a co za tym przyjdzie to z pewnością i sukcesy w życiu zawodowym i osobistym 🙂 Innymi słowy – życzę tego samego co sobie dla Was wszystkich i waszych bliskich:)

Rozpatrując z kolei przygotowania do sezonu sportowego 2018 to rozpocząłem go od pierwszego zgrupowania w Zakopanem (10-23 listopada 2017), gdzie wspólnie z innymi zawodnikami kadry narodowej (seniorów i młodzieżowej) wykonałem solidny trening ogólnorozwojowy, nie zapominając o wycieczkach w góry (wyjście na szczyt Wołowiec 2063 m n.p.m.), czy wjazd kolejką (pierwszy raz w życiu) na Kasprowy Wierch (1987 m n.p.m.). Generalnie bardzo udany obóz, treningi wykonywane głównie na terenie COS-u w Zakopanem (ścieżki narciarskie i stadion) lub wyjazdy na trasę rowerową w kierunku Szaflar (bardzo polecam). Co do klimatu i sytuacji w Ośrodku – pierwsza klasa pod względem jakości jedzenia i warunków hotelowych. Z pewnością przybędę tutaj, jeśli będzie taka możliwość.

cof Czytaj dalej „Rok nadziei „2018” rozpoczęty”

PODSUMOWANIE SEZONU 2017

london 1Nadszedł czas podsumowania mojego wyjątkowego sezonu w karierze. Zanim to nastąpi, to wspomnę tylko, że na zakończenie tego roku wziąłem udział w wieloetapowym wyścigu chodziarskim w Chinach, gdzie wespół z zagranicznymi zawodnikami (Evan Dunfee, Quentin Rew i Declan Tingay) stworzyliśmy zespół J.T. Salute (inicjały Jareda Tallenta, który nie mógł w tym roku nam towarzyszyć w challenge’u), i zajęliśmy drużynowo 5 miejsce. Był to dla mnie ciężki występ po dłuższej przerwie, ale w taki sposób pożegnałem „startowo” sezon 2017 inkasując w ciągu czterech dni 50,5 km 🙂 z kolei więcej pisałem o tym na moim funpage’u.  Aktualnie przebywam już na zgrupowaniu regeneracyjno-kondycyjnym w Busko Zdroju, gdzie pozostanę do 21 października korzystając z różnorakich zabiegów wspomagających proces odnowy. Czytaj dalej „PODSUMOWANIE SEZONU 2017”

Finał Mistrzostw Świata należał do mnie!

https://media.aws.iaaf.org/media/Original/bbaa4a5d-ad0f-4c5f-8a6e-1aca6a6c8415.png?v=1562404382Sezon 2017 zdecydowanie mogę zaliczyć do udanych za sprawą życiowego sukcesu, na który czekałem zbyt długo, ale finalnie się doczekałem. Mianowice, podczas sierpniowych, londyńskich Mistrzostw Świata uplasowałem się na siódmej pozycji na dystansie 50 km. Bardzo cieszy mnie ta lokata, ponieważ jeszcze na 45 km byłem 12, natomiast ostatnia „piątka” należała już do mnie, kończąc ją w tempie 21:49, a ostatni kilometr w 4:15. W końcu wykorzystałem warunki pogodowe, które były idealne dla mnie, a przede wszystkim przełamałem się na ostatnich 10 km wyścigu, kiedy potrafiłem skutecznie walczyć o ścisły finał do ostatnich metrów, i ostatnich sił. Tym bardziej jestem dumny, i mogę stwierdzić, że zadanie minimum na rok 2017 zostało wykonane. Szczerze, jechałem do Londynu z planem minimum być w pierwszej „8”, ale liczyłem na być może coś więcej. Po części statystycznie wszystko na to wskazywało, zarówno klimat, który był tym razem moim sprzymierzeńcem, jak i dotychczasowe doświadczenie i wyniki z wiosny. Ale nawet pomimo idealnej trasy, pogody i odpowiedniego przygotowania przydarzyły się problemy, które pokonałem. Mówię oczywiście o problemach żołądkowych i … wymiotach na trasie, które mnie trochę wymęczyły i osłabiły, przez co w połowie dystansu miałem duże dylematy prędkościowe i taktyczne, ale dzięki Bogu wszystko wróciło po 4 km niedyspozycji do normy i mogłem walczyć dalej. Czytaj dalej „Finał Mistrzostw Świata należał do mnie!”

Sezon 2017 rozpoczęty

16722707_1791212247795878_775025088911235545_oW sobotnie popołudnie zdobyłem srebrny medal na 5000 m podczas 61. Halowych Mistrzostw Polski w Toruniu. Uzyskany wynik 19:44.78 jest pierwszym, a zarazem ostatnim startem na hali w tym roku. Dorzucam kolejny medal do swojej kolekcji i na tym mi najbardziej zależało.

Wracam do treningu do 50 km, gdzie upatruję główny cel w tym sezonie. Najważniejszym elementem jest wykonanie wskaźnika na tegoroczne MŚ w Londynie na tym dystansie. Planowany start 25 marca w Dudincach. Czas pokaże na co mnie stać i czy będę w trójce najlepszych polskich zawodników na sierpniowy czempionat.

Dziękuję firmie BRUBECK oraz JUICEPLUS za dotychczasowe wsparcie swoimi produktami, dzięki którym mogę profesjonalnie przygotować się do rywalizacji sportowej. Wielkie ukłony dla Magistratu Miasta Mielca, który od początku wspiera mnie finansowo w wyczynowym uprawianiu sportu.

Igrzyska Olimpijskie w RdJ2016

rio1Rio de Janeiro i mój 3 udział w Igrzyskach Olimpijskich to już historia. Pomimo najlepszej pozycji z dotychczasowych występów na tej imprezie – 22 lokata na 50 km – nie jestem zadowolony i traktuję te zawody w pewnym sensie jako wielkie rozczarowanie. Nie będę ukrywał, że liczyłem na wiele więcej. Byłem przygotowany bardzo dobrze, ale nie w warunkach, gdzie temperatura otoczenia sięga 30 stopni. Jestem świadom, że moja budowa somatyczna i organizm nie jest w stanie nawiązać rywalizacji z rywalami na poziomie, który gwarantowałby mi uzyskanie wyniku w granicach rekordu życiowego. Taki jest jednak sport, przegrałem z pogodą, przegrzaniem organizmu i odwodnieniem. Czytaj dalej „Igrzyska Olimpijskie w RdJ2016”

Drużynowe Mistrzostwa Świata to piękna i widowiskowa historia

DSC_1693
Logo Mistrzostw Świata na linii startu

Za mną start na Drużynowych Mistrzostwach Świata w Rzymie na 20 km. Mój występ określam na ocenę -4. Miałem w założeniu pomaszerować w granicach 1:22:00 (brałem pod uwagę możliwość specyficznej pogody jaka w tym okresie maja może mnie spotkać w Rzymie), a uzyskałem rezultat 1:23:09, co w konsekwencji ulokowało mnie na 36 pozycji. Byłem drugim z Polaków, ponieważ tuż przede mną na metę wszedł Dawid Tomala z wynikiem 1:23:07. Czy jestem zadowolony? Nie będę ukrywał, że jakoś super/hiper, ale wiedziałem, że nie jestem jednak przygotowany do walki z rasowymi zawodnikami z „dwudziestki”, co stało się faktem na samej trasie 🙂 Aby liczyć się na świecie na 20 km należy mieć jedną podstawową zdolność szybkościową – pójść np. pierwsze 10 km w 41 minut, a następnie drugie 10 km minimum w 40 minut. Tej zdolności nie mam i do tej pory nie miałem, zawsze raczej szedłem dystans równym tempem, więc teraz pozostaje mi walczyć na 50 km, co bardziej mi leży na sercu, i gdzie upatruję większych możliwości, rozpatrując chociażby wyniki z Rzymu na tym dystansie. Jednak pomimo to, w „sprinterskim” wyścigu zająłem przyzwoite 36 miejsce na 124 startujących !!! Czytaj dalej „Drużynowe Mistrzostwa Świata to piękna i widowiskowa historia”

W Taicang ze zmiennym szczęściem…czas na „rehabilitację” w Rzymie

^80BB898251C46AE23FA2CE7D2135914219757B770710485C1D^pimgpsh_fullsize_distr„Hola, hola Amigos”, czas na kilka słów podsumowania mojego ostatniego miesiąca, który nastąpił po ukończeniu 50 km na Słowacji. Jak można się domyśleć z tytułu tego postu, zdecydowałem się na wylot na IAAF Race Walking Challenge do Taicang (Chiny), gdzie wystartowałem po  5 tygodniach od ostatniego wyścigu. Cel i plan był szczytny, aby pojechać i powalczyć o jak najlepszy wynik w granicach 1:21:00. Jednak rozczarowanie przyszło szybciej, niż się spodziewałem, ponieważ już na 5 km dystansu wiedziałem, że wszystko „idzie” nie po mojej myśli. A wyglądało to tak, że poleciałem 2 dni przed startem do Szanghaju, gdzie byłem już w czwartek (23 kwietnia) wieczorem, piątek cały dzień odpoczynek – na rozprostowanie kości, i w sobotę (23 kwietnia) rano o 8.30 start. Stosunkowo wcześnie, niczym na 50 km, ale wszystko z myślą o dobrych warunkach pogodowych, aby można było „chodzić” szybko.  I cóż, pogoda była dobra, temperatura w granicach 16-18 stopni, deszczowo. Jedyne co mogło przeszkadzać, to wyłącznie padający deszcz. Ruszyłem z grupą, w której była spora moich znajomych z Meksyku, kolega z reprezentacji Jakub Jelonek i inni. Czytaj dalej „W Taicang ze zmiennym szczęściem…czas na „rehabilitację” w Rzymie”

Złoty medal + wskaźnik na RIO2016

1018003c-31ec-4f67-993d-bf0f31f75a1c

Sobota 19 marca, w słowackiej, uzdrowiskowej miejscowości Dudince, zlokalizowanej nieopodal granicy węgierskiej. Standardowo pobudka zaplanowana o godz. 5.oo. Delikatne śniadanie ograniczające się do bułki z dżemem i miodem + kawa. Następnie przygotowanie płynów do picia na trasie (25 buteleczek – po jednej na każde 2 km). Wszystko bardzo skrupulatnie, ponieważ jest to znaczący start – MP i kwalifikacja na RIO!!!

Start o godzinie 8.30. Temperatura w granicach 3-4 stopni, delikatny wietrzyk, ale nie ma tragedii. Na trasę wyruszam z numerem 5 (piąty najlepszy czas ze startujących zawodników). Rozpoczyna spokojnie, w granicach 4:40/km, a następnie realizuje założone cele, którymi jest pokonać dystans równo, dających końcowy wynik w granicach 3:44:00. Taki rezultat powinien dać kwalifikację na RIO. Nie ma sensu ryzykować szybszego tempa, ponieważ walczę o 3 IO w karierze. Zbyt forsowne tempo może spowodować oczekiwanie na kolejną szansę dopiero za 4 lata. Nie chcę podejmować takiego ryzyka. Każdy jest tego świadom, również moi rywale startujący w tych zawodach. Czytaj dalej „Złoty medal + wskaźnik na RIO2016”

Droga do Rio de Janeiro

rio2016Rok 2016. Na moich barkach już 31 lat, a przede mną jeszcze tak wiele, aby odnieść upragniony sukces. Sukces, który będzie dla mnie wewnętrznym spełnieniem, między innymi jako sportowca, ale przede wszystkim człowieka. Wyniki i medale są ważne, ale dla mnie jest coś wartościowszego. To poczucie, że pomimo ciężkiego trudu i wielu codziennych wyrzeczeń walczę… I tak jak brzmi motto marszałka Piłsudskiego, które widnieje w nagłówku tej strony należy walczyć, i ja tę walkę podejmuję, o kolejne Igrzyska Olimpijskie w mojej karierze sportowej. A czy sen ten się spełni to okaże się wkrótce. Najistotniejszą dla mnie kwestią jest to, abym był zadowolonym z siebie, że wykorzystałem wszystkie talenty dane mi od Boga, aby ten cel osiągnąć. Uczciwie, fair play wobec rywali, z nadrzędnym poczuciem wartości zdrowia, które każdy człowiek ma jedno. Czytaj dalej „Droga do Rio de Janeiro”